-
Piękne lato w Bolonii i niespodziewany mandat w środku zimy
Luty. Za oknem szaruga, wiatr targa gałęziami, a my, opatuleni w koce, przeglądamy zdjęcia z lipca. Słońce, upał, roześmiane buzie naszych dzieci i te kolory… Och, te włoskie kolory! Na ekranie laptopa przewija się kadr za kadrem: Adaś z poważną miną studiujący mapę, Hania z buzią umorusaną czekoladowym gelato i malutka Zosia, śpiąca smacznie w chuście, kompletnie nieświadoma otaczającego ją, radosnego zgiełku. Włochy. Wspomnienie tak ciepłe, że prawie czuję zapach rozgrzanego słońcem bruku i świeżej bazylii. Wtem dzwonek do drzwi. Listonosz wręcza mi list polecony. Koperta z zagranicznym znaczkiem, oficjalnie wyglądający nadruk. „Comune di Bologna”. Serce na moment staje. Otwieram drżącymi palcami, a Ewelina zagląda mi przez ramię. W środku…